Nie ma łatwych pytań. Nie ma łatwych odpowiedzi.

księżyc

– Baciu (czyt. babciu) cio to?

– Księżyc

Chwila ciszy i znowu

– Baciu, baciu cio to?

– Księżyc

– ahaa

I znów chwila ciszy, dziecko patrzy w niebo rozszerza oczki…pada pytanie

– Baciu, pać! Cio to?

– Księżyc kochanie

I tak przez co najmniej trzydzieści minut. Znudzona ciągłym odpowiadaniem na to samo pytanie mówię

– Choć, zobaczymy co robi lala.

W ten sposób udaje mi się odwrócić uwagę wnuczki od księżyca i pytania się kończą.

Wychowałam dwóch synów, trzeci jest jeszcze do wychowania. Ma dopiero 14 lat. Do dziś pamiętam ten ciąg pytań jaki mi zadawali. Zauważyłam też pewną prawidłowość. Z wiekiem ciąg jednego i tego samego pytania, zmieniał się na ciąg różnych pytań.

Od deszczu do słonia

– Mamo, co to?

– Deszcz pada.

– A skąd ten deszcz?

– Z chmurek.

– A skąd są chmurki?…

W ten sposób potrafiliśmy od deszczu przejść do zupełnie innego tematu, na przykład-słonia.

słoń

Pytania chyba nigdy nie miałyby końca, gdyby nie sprytny sposób odwrócenia uwagi. Kiedy byłam już na prawdę bardzo zmęczona mówiłam: Chodź, coś ci pokażę, albo : Idź, zobacz co robi tata.

Dzieci są ciekawe otaczającego ich świata. Zadając pytania, w ten sposób się uczą. I jest to naturalne, że każda nasza odpowiedź rodzi kolejne pytanie.

W miarę jak dziecko staje się coraz starsze, pytania są bardziej konkretne i szczegółowe. Ważne jest, aby zawsze znaleźć czas, by ciekawość malucha zaspokoić. W ten sposób rodzi się w nim świadomość, że może na nas liczyć. Jak to jest bardzo ważne, przekonałam się dopiero po wielu latach.

Trudne pytania nastolatka

Nie, wcale nie chodzi mi o te „pytania”, Bo one w gruncie rzeczy wcale nie są takie trudne, jak nam się wydaje. To my, dorośli nie potrafimy o nich mówić. Może kiedyś poruszę ten temat, ale nie teraz.

Nie jestem Einsteinem

Albert Einstein

– Mamo! Jak mam zrobić to cholerne zadanie z fizyki? Przecież to jest jakieś głupie!

Czytam zadanie i serce podchodzi mi do gardła. Nie mam zielonego pojęcia jak je rozwiązać, ale przecież nie przyznam się do tego. Mam umysł humanisty a nie fizyka. Einsteinem nie jestem.

Chwila paniki mija i zaczynam trzeźwo myśleć. Najpierw przeglądam zeszyt, potem na tapetę idzie podręcznik do fizyki. Na szczęście, na tym poziomie nauki, na jakim jest mój syn, daję sobie radę.

Już wiem, zaczynam tłumaczyć zadanie i po jakimś czasie wspólnie je rozwiązujemy. Jeszcze raz wszystko pokazuję, pytam czy zrozumiał. TAK, uff kolejne trudne pytanie za mną. A swoją drogą sporo jeszcze zostało mi w głowie ze szkoły.

Pamiętam też pytania i prośby o pomoc moich starszych synów. Nie zawsze potrafiłam im pomóc, ale zawsze tłumaczyłam dlaczego.

Dyskoteka czy boisko?

dyskoteka

Parę lat temu, jeden z moich starszych synów, wówczas 13-latek, wpadł z hukiem po szkole do domu i oznajmił:

– Mamo, mamo! idę do Kręgu na dyskotekę, dzisiaj, wszystkie chłopaki idą, Mogę?!

No i zatkało mnie.

Krąg to wówczas jeden z bardziej popularnych klubów dyskotekowych w naszym mieście. 

Pierwsze co cisnęło mi się na usta, to krzyknąć: NIE! Wtedy, pewnie padłoby jękliwe pytanie: DLAAACZEEEGOOO? I moja najgorsza z możliwych odpowiedzi, jaką często popełniają rodzice: BO NIE!!

Jednak zrobiłam inaczej. Gdybym zastosowała taki scenariusz rozmowy, po pewnym czasie, syn doszedłby do wnioski, że nie warto się pytać, przestałby zadawać pytania i w pewnym momencie ukradkiem wymykałby się z domu. A tego właśnie chciałam uniknąć. Wzięłam głęboki oddech i spokojnie spytałam:

– O której ta dyskoteka?

– Od 20, ale my z chłopakami spotykamy się o 19, no bo wiesz, idziemy do brata Marcina, on ma 19 lat i zaopiekuje się nami, no i on ma tam znajomego który nas wpuści. No i ten znajomy będzie się nami opiekował. Mamo super, co nie? No to co mogę iść? proszę…

Trajkotał mój syn.

Już to widzę, jak 19-latek z drugim zajmują się gówniarzami. Po moim trupie pójdzie.

Tylko spokój mnie uratuje

Spojrzałam na syna. W sercu zrobiło mi się go żal. Był taki podekscytowany. Na twarzy wyszły mu rumieńce, oczy błyszczały z radości jak dwa diamenty. Ciągle podskakiwał, jak małe dziecko, które zaraz dostanie upragnionego cukierka. Muszę być twarda, ja muszę powiedzieć mu NIE.

– Usiądź – powiedziałam – Porozmawiajmy

Spytałam go, czy wie jak jest na dyskotece, czy wie co się w niej dzieje i jacy ludzie tam przychodzą. Nie wiedział. No może trochę coś wiedział, ale nie do końca to rozumiał. Spokojnie zaczęłam tłumaczyć, opowiadać, dawać przykłady. Widziałam, jak radość w jego oczach powoli gaśnie. On wiedział już co za chwilę powiem.

– I właśnie dlatego synku, nie możesz tam iść.

– Wstrętna jesteś! Nie kocham cię!

Głuchy trzask drzwi od pokoju chłopców i nastała cisza.

Uśmiechnęłam się w duchu i pomyślałam – Kochasz, kochasz, teraz jesteś zły, ale później przyznasz mi racje.

Teraz, mając sam dziecko, pewnie postąpiłby tak samo.

Do wieczora chodził obrażony. Poszedł spać nie mówiąc mi dobranoc. Wiedziałam, że muszę to przeczekać, i że nie będzie to trwało długo. Do jutra mu przejdzie, tego byłam pewna.

Następnego dnia przybiegł z podwórka i powiedział:

– Wiesz mamo, na tą dyskotekę to nikt z moich kolegów nie poszedł, pewnie im też rodzice nie pozwolili. No i fajnie. Kocham cię, lecę na boisko, będziemy mecz grali.

No i co? nie miałam racji? Znów było tak jak przedtem. Do kolejnego trudnego pytania.

boisko

Zresztą tych pytań było całe mnóstwo. Zawsze zbierałam w sobie siły, by na nie odpowiedzieć.

To te pytania, przy których milczymy

Czasami twoje dzieci zadadzą takie pytanie, przy którym najlepiej jest po prostu milczeć. Jak chociażby to, po rozstaniu z pierwszą miłością.

– Mamo, czemu to tak cholernie boli? Czemu tak boli?

Patrzyłam na mego syna, młodego mężczyznę, który cierpiał, a moje serce cierpiało razem z nim. Cóż mogłam powiedzieć? Co powiedzieć? Przytuliłam go mocno, tak jak kiedyś gdy był malutki i cicho wyszeptałam.

– To nic, uwierz mi synku, to z czasem przejdzie, będzie bolało coraz mniej.

Role się odwracają

Dzieci powoli staja się dorosłe, a ich pytania stają się rzeczowe i konkretne, choć nie powiem, że przez to łatwiejsze. W pewnym momencie zauważyłam, że to ja zadaję więcej pytań i oczekuje odpowiedzi.

– Dobra mamo, to ja idę.

– A gdzie idziesz?

– Ze znajomymi, do pubu.

– A o której wrócisz?

– Będę tak gdzieś po drugiej w nocy.

– A do którego idziecie?

– Nie wiem, pewnie przejdziemy się po kilku.

– Kilku? Możesz mi choć w przybliżeniu powiedzieć w jakich pubach będziecie?

– Pewnie zaczniemy od…..

I tu mój syn wymienia kilka znanych mi pubów.

Uważacie, że taka rozmowa to bzdura? Że nie miała miejsca? Niekoniecznie, u nas tak właśnie jest.

Śmiać mi się chce. Gdy miał 5 lat, to on zadawał mi pytania, na które ja odpowiadałam, a moje odpowiedzi rodziły kolejne pytania. Teraz, czuję się jak mała dziewczynka.

Po co te pytania

pytania i odpowiedzi

Pamiętam jak mój syn pierwszy raz wrócił grubo po godzinie 12 w nocy. Byłam na niego bardzo zła. Nie mogłam zasnąć, chodziłam od okna do okna, martwiłam się.

– Czemu nie powiedziałeś mi o której wrócisz?

– A po co ci to wiedzieć?

No właśnie, PO CO?

Po co rodzice pytają się o takie rzeczy? Bo są wścibscy i ciekawscy?

NIE, bo się troszczą i martwią o swoje, choć dorosłe, to jednak dzieci. 

Powiedziałam mu wtedy, że chcę wiedzieć, gdzie idzie i o której wróci, bo się o niego troszczę. Gdyby mu się coś stało, to będę wiedziała, gdzie go szukać i będę mogła mu pomóc. Od tamtej pory, zawsze mówił mi gdzie idzie i o której wróci. 

Miliony pytań

Na tak wiele pytań odpowiedziałam, tak wiele pytań czeka jeszcze na odpowiedź. Na wszystkie, jakie padły z ust moich dzieci, zawsze starałam się dać wyczerpującą. Na pytania i odpowiedzi nie dostaniemy recepty, nie znajdziemy słownika. Różne są sytuacje i różne są pytania. Jedno jest pewne, zawsze odpowiadaj, nie zbywaj dziecka byle czym. Nawet, jak jesteś bardzo zmęczona, znajdź w sobie tę siłę, odetchnij głęboko i spokojne odpowiadaj. Na przestrzeni czasu, to przynosi efekty.

Moi dwaj synowie są już dorośli. Mają swoje rodziny, urodziły im się dzieci. Do dziś jednak, gdy mają problem, dzwonią do mamy. Wiedzą, że zawsze im pomogę.

Dziś wiem, że opłaciło się odpowiadać na MILIONY PYTAŃ.

Pytania i odpowiedzi

Komentarzy do 6 thoughts on “Pytania i odpowiedzi

  • 12 kwietnia 2017 z 12:10
    Permalink

    Moje dziecko jeszcze nie umie mówić, ale już nie mogę się doczekać, aż zacznie zadawać pytania (choć czasem jest to trudne – wiem).
    Za to strasznie boję się dnia, w którym usłyszę pierwsze „nienawidzę cię” albo „nie kocham cię”. Mam nadzieję, że uda mi się wtedy zachować zdrowy rozsądek i zimną krew, tak jak Tobie się udało 😉

  • 12 kwietnia 2017 z 10:18
    Permalink

    Bardzo dobry artykuł, świetna strona.

  • 12 kwietnia 2017 z 10:02
    Permalink

    Super tekst, z życia wzięte .

  • 11 kwietnia 2017 z 22:38
    Permalink

    Bardzo dobry tekst. Dziękuję Ci za niego, mój Syn ma dopiero dwa lata, zadaje ogrom pytań ale staram się zawsze odpowiadać mu w sposób prawdziwy i rzeczowy, nie opowiadając „bajek”. Wierzę, że to zaowocuje prawdziwą relacją opartą na zaufaniu, bo będzie wiedział, że zawsze jego pytania traktowałam poważnie.

  • 8 kwietnia 2017 z 22:45
    Permalink

    Z przyjemnością się czyta taki poradnik w cudzysłowie 🙂 Najważniejsze że przyniósł efekty 🙂
    pozdrawiam.

  • 8 kwietnia 2017 z 19:07
    Permalink

    Świetny artykuł. Sama często dziwiłam się po co rodzicom pewne informacje. Moje maleństwo ma dopiero pół roku, jak zacznie zadawać pytania to będę wiedziała co robić.

Komentowanie wyłączone

  • Polecana książka

  • Zapisz się do newslettera

    Najnowsze artykuły, porady, wiadomości prosto na Twoją skrzynkę. W podziękowaniu otrzymasz kupon rabatowy na wybrane przez siebie usługi.

    Chcę otrzymywać najnowsze artykuły ( można zrezygnować w dowolnym momencie )

    FreshMail.pl